sobota, 21 czerwca 2014

#6 Słowo o muzyce cz. 2

Część druga dzisiaj.
Rano miałam świetny humor, który ulatniał się z każdą chwilą. Aż trafiłam tutaj.
I znowu dodaję notkę kiedy powinnam ślęczyć nad egzaminem. Boże, tylko żebym nie wylosowała wielkanocy, błagam.


11. Zeus - Hipotermia.
Zeus jest dla mnie jakoś...ciężkostrawny. Niby wszystko mi w nim pasuje, ale jest coś co sprawia że męczę się słuchaj go. Ale jednak "Hipotermia" sprawia że "Zeus. Nie żyje" zyskuje w moich oczach po stokrość. Bang !



12. Bisz - Nie trać mnie (Dżony remix)
Niespodzianka, że dzisiaj będzie tutaj sporo Bisza? Też myślę że nie, bacząc co podziało się z moich mózgiem ostatnio (aż zacytuję inny kawałek "zrobię z mózgu pierdoloną sieczkę" ;))
Oryginał tego kawałka bym pierwszym z "W stronę zmiany" jaki wpadł w moje uszy. Ale czegoś mu brakowało. Ten remix ma w sobie wszystko. I choć znam już chyba każdą nutę z niego to dalej mam gęsią skórkę.
 (efekt zabawy fotoszopem powyżej)


13. Szops - Bezpańskie psy (feat. Bisz)
Ot, co nucę pod nosem w chwilach największego doła. "Bo tu nie ma dla nas nic oprócz powolnego wyniszczenia".  tak poważnie ten numer był dla mnie jednym z tych, które po pierwszym odsłuchaniu kompletnie nie wpadają w ucho, schodzą gdzieś w cień, by nagle jakiś czas później znowu go odkopać i pokochać całym sercem.



14. James Blunt - High
Aż się zdziwiałam że mojego ulubionego angielskiego głosu nie dałam w pierwszej części. A należałoby się ! Blunt zawsze pojawia się na mojej playliście kiedy albo mam doła, albo chcę się wyciszyć. Robi kapitalną robotą, zwłaszcza na pierwszych płytach.


15. A day to remember - All I want
Bang bang ! Jedno z najlepszych kawałków z pierdolnięciem jakie znam. Jest najlepsza gdy mam ochotę się powydzierać i wyrzucić z siebie całą złość do świata. A do tego teledysk jest chyba najlepszy na świecie ;-)



16. Imagine Dragons - It's time.
Piosenka wakacji i dobrych czasów mojego życia. I nie wiem czy mam się śmiać czy płakać słuchając jej. Bo wiecie jak to mówią - dobre wspomienia są złe bo wiesz że już nigdy nie wrócą. A tak na marginesie - ID to jeden z moich fav zespołów. I choćby z tego względu należy się im tutaj w pełni zasłużone miejsce.





17. Biffy Clyro - Bibical.
Nie potrafię ubrać w słowa odczuć co do tej piosenki. Nie jest rewelacyjna, nie powala na kolana, ale...ma to coś.



18.  Apocalyptica - I don't care (feat. Adam Gontier)

Na piosenkę natknęłam się kiedyś przypadkowo, gdy zabłądziłam na youtubie i nie żałuję. Pokochałam od pierwszej nuty, od drugiej wiedziałam że będzie to jedna z tych których nigdy nie usuwa się z mp3. Gontier jak zwykle miażdży swoim głosem. Amen.




19. Scorpions - Wind of change.
Czas na szlagier. Piosenkę którą chyba zna każdy Jak jej słucham, to włączam słuchawki na max i odrywam się od rzeczywistości... Najpiękniejsza ballada jaką kiedykolwiek słyszałam. Tylko szkoda, że teraz już taka muzyka nie powstaje. Dlatego często młode pokolenie musi sięgać do tak starych, ale ponadczasowych utworów.



20. The xx - intro.
A na koniec - cu-cu-cudeńko. Czterogodzinną wersją potrafię katować się ucząc do egzaminów. A cała twórczość xx zabiera mnie w zupełnie inny świat.



A teraz abstrahując od muzyki, trochę sportu (o czym następnym razem). Wytęskniłam za zapachem spalonej gumy, warkotu silnika i atmosfery jaka panuje na motoarenie. I ani ważyć mi się jutro przegrać Anioły. Wprawdzie bez kapitana, ale musimy wygrać.

sobota, 14 czerwca 2014

#4 Słowo o muzyce cz. 1

Tak. Sesja w pełni, w poniedziałek najważniejszy egzamin a ja - postanowiłam napisać notkę. A kto mi zabroni ;) Ale obiecuję że jak skończę to zaraz wracam do nauki rosyjskiego !

A więc. Teraz o muzyce. Muzyka w życiu każdego odgrywa ważną rolę. Zastanawiałam się czy w dzisiejszej notce napisać o piosenkach które aktualnie katuję, czy stworzyć soundtrack swojego życia. Postanowiłam zrobić dwie rzeczy na raz. Na wstępie chyba muszę jednak napisać o tym jakiej muzyki słucham. A więc - słucham tego co wpadnie mi w ucho, chociaż opinię mam osoby słuchającej mocniejszych brzmień. No i takie u mnie przeważnie przeważają. Choć ostatnio przeżywam fascynację zupełnie inną muzyką. Ale o tym zaraz. Więc od dzieła ! :)

1. Miuosh ft. Bisz (B.O.K) - Szczury (DZD blend) 
Oryginał poznałam jakiś czas temu i już wtedy wywarł piorunujące wrażenie. Ten remix przesłała mi dzisiaj Danka i od tamtej pory ciężko mi go wyłączyć. Są ciary. I jest przesłanie.

 Oj, namieszał Bisz na mojej playliście ostanimi czasu i to ostro. Był zimny wieczór, a ja miałam typowy wieczór smutku i łez z kumpelą. I kiedy tak użalałyśmy się nad własnym losem ona kazała mi wpisać słowo "banicja" na yt. I bang, Weronika się zakochała ! I od razu sprostuję osoby które chciałyby mnie teraz zjechać. A więc a) wiem że zaczynać słuchać Bisza od "Wilka Chodnikowego" to robić to od dupy strony, ale tak wyszło i nic nie poradzę. b) ja się nie znam na rapie, więc jeśli ktoś mi chce opowiedzieć teraz o słabym bicie/flow czymkolwiek - to nie wiem o co chodzi. A "Banicja" wielkim kawałkiem jest. Amen. 

A więc ponownie pan z Bydgoszczy. Swoją drogą ja jako rodowita torunianka powinnam hejtować wszystko co bydgoskie. Ale Biszu trochę poprawia moje spojrzenie na to miasto. 
Jeśli idzie o sam kawałek - konkretnie motywuje mnie do działania (czyli do nauki - patrząc z perspektywy trwania sesji). Naprawdę robi dobrze w momentach w których ma się ochotę na autodestrukcję. 

A teraz odskakujemy od tego co jest aktualnie na tapecie i wracamy do przeszłości. Choć prezentuję kawałek z najnowszej płyty kanadyjskiego zespołu. Ale jednocześnie ta piosenka jest moją ulubioną, ukochaną, wysłuchaną na wszystkie sposoby (licznik na last fm głosi że odtwarzałam ją 851 razy). A sam zespół? Bezapelacyjny nr. 1 mimo iż jakiś czas temu ich piosenki straciły rację bytu na moim odtwarzaczu. To jest ten zespół który mimo upływu czasu, mimo zmiany gusty, zawsze będzie w sercu, zawsze na twarzy będzie pojawiać się uśmiech gdy w zakamarkach szaf dostrzeżemy ich płyty. Każdy ma takich zespół, prawda? Ja mam Simple Plan. I mam tego ich astronauta który towarzyszył mi w ważnych momentach. 

 "No this is not the time or the place for a broken-hearted.." Ta piosenka towarzyszyła mi w takich chwilach mojego życia, że teraz gdy ją włączyłam mam łzy w oczach. Chyba mogę ją nazwać szlagierem mojego życia. Słuchałam jej gdy opuszczałam Warszawę po Ursynaliach'11. Słuchałam jej wyjeżdżając z LGP Wisły'12 i '13. Śpiewałam ją z Danką przez telefon o 3 w nocy. Po prostu...ten kawałek towarzyszył moim spełniającym się marzeniom. "I'm gonna come back to walk these streets again" Uch, Weronika wytrzyj te łzy i pisz dalej notkę.

I wybaczcie brak tytułu, ale dochodzi północy a mi nie chce się przełączać klawiatury na rosyjską.
Skoro już się posmarkałam na numerze 5, to teraz pora na to. Obok tego NIGDY nie przejdę obojętnie i nigdy nie obejrzę teledysku nie roniąc przy tym łzy. Dlaczego? To odsyłam do swojej drugiej notki. Teraz po prostu chwila dla tej piosenki. Chwila dla Pavla.

Oh, któż z nas nie natknął się na tą piosenkę przez ostatnie pół roku? :) Mimo to odegrała ważną rolę w moim życiu. Nie będę się tutaj rozkliwiać nad sobą ale - któż z nas nie miał złamanego serduszka? ;-) A wtedy piosenki jak te są idealne. Całe szczęście - teraz się uśmiecham słuchając jej :-)

A teraz odchodząc od smutków i smętów - jedno z moich ulubionych kawałków z pierdolnięciem ! Uwielbiam się tym kawałkiem "nastroić" przed imprezą, lub po prostu posłuchać go gdy mam dobry dzień. A so, wolno mi ;) Poza tym od tego numeru zaczęła się moja miłość do całego HU, który stał się jednym z moich ulubionych zespołów. Soł...

9. Linkin Park - Numb.
Tak wiem, wszyscy to znają. Ale LP to jedna z moich pierwszych muzycznych miłości i jedyna która trwa do dziś. Nie, nie było mnie we Wrocławiu. Rok temu na OWF też nie. Moje serce krwawi, a posty moich znajomych tylko mnie dobijały. Trudno. Grunt że Chester dalej robi mi dobrze swoim głosem. Mimo iż ostatnia płyta średnio przypadła mi do gusty, to wracam do ich początków i...<3





10. Alexander Rybak - Superhero
Zastanawiałam się czym zakończyć pierwsze z moich zestawień. A uznałam że jest tutaj teraz takie pomieszanie z poplątaniem że Rybak już nie zaszkodzi :) Mojej miłości do zwycięzcy eurowizji sprzed paru lat nie ukrywam. Ta piosenka jest jedyną z moich ulubionych. A teraz słuchanie jej sprawia mi wiele frajdy pt. "Kurcze, ja go rozumiem, ja znam rosyjski!". No, może tą swoją znajomość przeceniam ale radocha z tego że Alex uczy i edukuje pozostaje.





Na dziś to tyle. Żeby przekazać wszystko co chcę, to będę musiała poświęcić chyba 3 notki, a biorąc pod uwagę częstotliwość to...myślę że za pół roku skończę ;-) Pierwotnie zamierzałam upchnąć wszystko w jedno, ale a) byłaby taka długa że nikt by tego nie przeczytał. b)ja naprawdę muszę wrócić jeszcze dziś do nauki, a spędziłam tu teraz godzinkę.
Nie specjalnie chyba dałam dzisiaj poznać swoje gusta. Albo dałam? Kobieta zmienną jest, jak to mówią. Także mówię teraz dobranoc, proszę za mnie trzymać w poniedziałek kciuki, a mundial wygrają Niemcy ! ;)