sobota, 26 lipca 2014

#9 Słowo o muzyce cz. 3

Miała być inna tematyka, ale kończy się na tym co zawsze ;-) Powracam na bloga, nie chcąc powrócić do życia. Mój humor dzisiaj to jazda na rollercoasterze.
Wiecie? Powinnam teraz siedzieć w autobusie PKS Bytów, relacji Wisła-Toruń. No cóż, za to piszę notkę.


21. Na pół etatu - Na marginesie.
Odkrycie moje niedawne. Zostanie na długo w mojej bibliotece.

Paranoje, lęki, współczesności, stygmaty,
alkohol, leki, w chuj złości i kwiaty na grobach marzeń,
na cmentarzach snów

 22. Bisz - Wnyki
Pierwszy kawałek który odpaliłam po tym rozpakowaniu  "Wilka Chodnikowego". Najbardziej ukochany kawałek po "Banicji". Nic mi tak nie działa na psychikę jak słuchanie tego w środku nocy w czasie jazdy nocnym autobusem. I niech mi ktoś jeszcze powie że Jaruszewski nie tworzy poezji.


23. Papa Roach - Nights of love
To mój osobisty błąd że karaluchy pojawiają się tutaj dopiero teraz. Jedna z największych miłości mojego życia, wieczory w których grali koncerty w Polsce a mnie na nich nie było należały do tych zapłakanych. Po ostatniej płycie stracili trochę w moich oczach, ale wystarczy włączyć takie "Metamorphosis" czy "Getting away with murder" i znowu wszystko jest jasne. A dlaczego akurat ten kawałek? Inne też się pojawią, bez problemu. Ale wrzucanie "Last resort" czy "Forever" uznałam za zbyt oklepane, mimo iż należą do moich ulubionych.



24.  B.O.K - Spadam w górę
"Przypierdolę tak że zobaczysz gwiazdy". Jedyny minus tego kawałka to taki że jest taki krótki. Mój osobisty nr. 1 z "W stronę zmiany". Swoją drogą, kiedy raz oglądałam klip do tego moja kumpela wyjechała z tekstem "To ta wieś koło Torunia jest taka duża?!". ;)



25.  Myslovitz - Mieć czy być
Są i oni. Nowe Myslovitz nie podchodzi mi kompletnie, ale do czasów gdy Rojek swoim głosem przenikał do najgłębszych odchłani mojej duszy zawsze będę wracać. Jak długo będę żyć tak Myslovitz zawsze będzie u mnie "na topie".



26. John Legend - All of me
Podziękowania dla Spotify za podsunięcie mi tego kawałka. Jak ja kocham takie smętny, zwłaszcza w takie wieczory jak dzisiejszy.


27. Rover - Konfesjonał
"Na forach piszą że będę drugim Biszem" nawija w innym swoim kawałku. Może dlatego Rover podpasował mi całkowicie od pierwszych dźwięków "Oddźwiernego".



28. 30 seconds to mars - City of angels
Więc sprawa wygląda następująco, że ja wcale nie rozumiem fenomenu 30stm, jednak nieliczne kawałki mnie urzekają. To urzekło mnie od pierwszych dźwięków, rozpływam się słuchając tego w letnie wieczory i patrząc w niebo. Naprawdę.



29. Coldplay - A sky full of stars
No co? Każdy tego słucha. Ale ta piosenka jest magiczna.



30. AC/DC - Highway to hell
Tak naprawdę dzisiejszego dnia pociesza mnie fakt że za dwa tygodnie żegnamy sezon na motoarenie (no chyba że Gdańsk się jednak nie wycofa z rozgrywek). Trochę smutno, ale z drugiej strony chcę zobaczyć jak te chłopki pomykają na motorach. A ta piosenka? No przecież bez niej nie ma żadnego meczu.





I tym oto akcentem kończę tutaj swoją karierę. Może do kiedys, coś, gdzieś. Indżoj ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz