Wiecie? Powinnam teraz siedzieć w autobusie PKS Bytów, relacji Wisła-Toruń. No cóż, za to piszę notkę.
21. Na pół etatu - Na marginesie.
Odkrycie moje niedawne. Zostanie na długo w mojej bibliotece.
Paranoje, lęki, współczesności, stygmaty,
alkohol, leki, w chuj złości i kwiaty na grobach marzeń,
na cmentarzach snów
alkohol, leki, w chuj złości i kwiaty na grobach marzeń,
na cmentarzach snów
Pierwszy kawałek który odpaliłam po tym rozpakowaniu "Wilka Chodnikowego". Najbardziej ukochany kawałek po "Banicji". Nic mi tak nie działa na psychikę jak słuchanie tego w środku nocy w czasie jazdy nocnym autobusem. I niech mi ktoś jeszcze powie że Jaruszewski nie tworzy poezji.
23. Papa Roach - Nights of love
To mój osobisty błąd że karaluchy pojawiają się tutaj dopiero teraz. Jedna z największych miłości mojego życia, wieczory w których grali koncerty w Polsce a mnie na nich nie było należały do tych zapłakanych. Po ostatniej płycie stracili trochę w moich oczach, ale wystarczy włączyć takie "Metamorphosis" czy "Getting away with murder" i znowu wszystko jest jasne. A dlaczego akurat ten kawałek? Inne też się pojawią, bez problemu. Ale wrzucanie "Last resort" czy "Forever" uznałam za zbyt oklepane, mimo iż należą do moich ulubionych.
24. B.O.K - Spadam w górę
"Przypierdolę tak że zobaczysz gwiazdy". Jedyny minus tego kawałka to taki że jest taki krótki. Mój osobisty nr. 1 z "W stronę zmiany". Swoją drogą, kiedy raz oglądałam klip do tego moja kumpela wyjechała z tekstem "To ta wieś koło Torunia jest taka duża?!". ;)
25. Myslovitz - Mieć czy być
Są i oni. Nowe Myslovitz nie podchodzi mi kompletnie, ale do czasów gdy Rojek swoim głosem przenikał do najgłębszych odchłani mojej duszy zawsze będę wracać. Jak długo będę żyć tak Myslovitz zawsze będzie u mnie "na topie".
26. John Legend - All of me
Podziękowania dla Spotify za podsunięcie mi tego kawałka. Jak ja kocham takie smętny, zwłaszcza w takie wieczory jak dzisiejszy.
27. Rover - Konfesjonał
"Na forach piszą że będę drugim Biszem" nawija w innym swoim kawałku. Może dlatego Rover podpasował mi całkowicie od pierwszych dźwięków "Oddźwiernego".
28. 30 seconds to mars - City of angels
Więc sprawa wygląda następująco, że ja wcale nie rozumiem fenomenu 30stm, jednak nieliczne kawałki mnie urzekają. To urzekło mnie od pierwszych dźwięków, rozpływam się słuchając tego w letnie wieczory i patrząc w niebo. Naprawdę.
29. Coldplay - A sky full of stars
No co? Każdy tego słucha. Ale ta piosenka jest magiczna.
30. AC/DC - Highway to hell
Tak naprawdę dzisiejszego dnia pociesza mnie fakt że za dwa tygodnie żegnamy sezon na motoarenie (no chyba że Gdańsk się jednak nie wycofa z rozgrywek). Trochę smutno, ale z drugiej strony chcę zobaczyć jak te chłopki pomykają na motorach. A ta piosenka? No przecież bez niej nie ma żadnego meczu.
I tym oto akcentem kończę tutaj swoją karierę. Może do kiedys, coś, gdzieś. Indżoj ;-)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz